Sylwestrowy Lindenberg czyli ostatnia sonda w 2019r.

Koniec roku 2019. Niby jest predykcja na nocną “Lindę” wypuszczoną w dniu 30.12.2019 o godzinie 22:45Z w moich okolicach, ale jak to z sondami które mają spadochron jest różnie. Ten potrafi się nie raz pięknie rozłożyć dość wysoko i wtedy możemy obserwować piękne dalekie loty jeśli zimowe wiatry  na dużych wysokościach są dość szybkie. Spadochron może się też rozłożyć częściowo, wtedy sonda spada troszkę szybciej niż w powyższym przypadku. Trzeci wariant to całkowite zblokowanie spadochronu. Wtedy sonda leci w dół jak przysłowiowy kamień. 

 


 Ten przypadek był tym pierwszym 🙂 W pełni rozwinięty spadochron na dużej wysokości zapewnił piękny daleki lot ponad 417km ! To nie jedyna 400-setka na liczniku tej sondy, bo w szczytowym momencie pędziła do nas ponad 444 km/h ! na wysokości ponad 34km.  Balon pękł tuż nad Kaliszem i zaczęło się oczekiwanie na dalsze losy lotu 🙂

 

Równocześnie z dekodowaniem sondy na laptopie w domu, odpalam sobie dekoder TTGO / LORA w wykonaniu Krzysztofa SP9SKP ( tutaj można poczytać o TTGO – > KLIK  ) i Tomka SQ6QV.

 

Sonda zakończyła ten lot o 2:40 nad ranem. Pojechaliśmy do niej jeszcze kiedy ciemno około 4.15. Wyliczenia i ostatnia ramka wskazywały na to że sonda może leżeć na środku drogi w lesie. Zaryzykowaliśmy ten nocny wypad – jednak po dotarciu na miejsce okazało się że jednak sonda wisi. Wpadła w duży świerk, tyczka 12m + 1m przedłużki od górnej strony nie dawały efektu w postaci dosięgnięcia nawet do sondy.

Nie dość że wysoko to jeszcze od dołu gęsto. Odpuszczamy, wyjeżdżamy z lasu na drogę. W międzyczasie myślimy jak się do niej dobrać.
 Robi się powoli widno. Wracamy pod samą sondę, zaczynamy tą nierówną walkę. Tyczką w lewo, w prawo do siebie, i teraz do góry! Nic to – żadnego efektu oprócz ścierpniętych od manewrowania tyczką rąk.

Idziemy namierzyć spadochron, jeśli uda się go znaleźć i zdjąć, to ewentualnie może ułatwić sondzie wycieczkę na dół a nam łatwiejsze podjęcie sondy. Figa z makiem ! Spadochron znaleźliśmy po chwili. Został mocno zaczepiony w koroanch i nawet nie myśli opuścić czubka drzewa.

 

Klapa – wracamy do sondy walczyć dalej. Znowu manewrujemy tyczką, zaczyna troszkę wiać a dla nas to nie dobra wiadomość. Dlaczego ? Kiedy kołysają się drzewa  spadochron ciągnie co oraz wyżej sondę – grrrrrrrrrrr. Sonda poszybowała na około 18-20m z jakiś 16m. Dobra to wdrażamy plan B. Tyczka za krótka, to ją przedłużymy. Znajdujemy całką długą gałąź, wsadzamy ją od spodu naszej wędki. Ja idę na miejsce obserwacji sondy i czubka tyczki i naprowadzam tatę, który manewruje wędką. Po kilku próbach jest ! Zaczepiła się dosłownie przez fart, sonda lekko się opuściła ufffff. Inaczej byśmy jej nawet nie dosięgli.

 

Sonda ściągnięta, balon został w koronach więc sukces połowiczny 🙂 Nie ma to jak dobrze skończyć rok taką sondą 🙂 W międzyczasie leciała do nas kolejna, predykcja utrzymywała się dokładnie w tej samej okolicy. Była szansa więc i na drugą ale nastąpiło rozszczelnienie balonu na wysokości około 16km i sonda poleciała w całkiem innym kierunku.

Poniżej galeria z całej akcji i dwa filmy 🙂  ( Przepraszam za jakość zdjęć ale coś mi szwankuje w telefonie aparat 🙁 )

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Translate »