
Ostatnia dobra passa dalej się utrzymuje, chodź nocne radiosondy robią mnie dosłownie i w przenośni „w balona” hahaha 🙂 Zamiast spadać pod dom to latają nie wiadomo gdzie hihi 🙂 Tym razem lot zapowiada się w okolice Rawy Mazowieckiej / Chociwia. Sondaż po zmianie czasu na letni standardowo rozpoczyna się w Legionowie około 13:15 czasu lokalnego, wtedy też wzbija się powietrze balon 🙂 Leci sobie i leci osiągając maksymalną wysokość 33333m nad ziemią, po czym pęka. Ale co to się dzieje ? Balon zamiast lecieć zgodnie z predykcją na południe zaczyna odbijać na północ 🙂 Ok, dziwne to no ale cóż, predykcje swoje – życie swoje 🙂 Sonda zaczyna po dłuższej chwili wybierać kierunek Chociw, swoją drogą w tej miejscowości znajduje się pas startowy zespolony z jezdnią 🙂 Wyruszamy z domu kiedy sonda ma 5km do ziemi, przed nami około 30km drogi, na spokojnie, pogoda słoneczna, lecz bardzo wietrzna. Trzeba się delektować widokami zza okna samochód, wszystko pięknie budzi się do życia, zieleni, bieli 🙂 w ogródkach pod domami już widać żonkile i tulipany – cudna jest wiosna 🙂 1,3km od celu odzywa się na radio sonda 🙂

TTGO łapie ramkę z pozycją. Po dojeździe okazuje się że radiosonda znajduje się w sadzie, ogrodzonym sadzie. Sad ogrodzony, skobelek zasunięty ale otwarty. No to klops, dla mnie klops. Nie jestem z tych co by sobie odsunęli skobelek i weszli jak do siebie – o nie. Co innego jeśli sad jest otwarty bez ogrodzenia a nikogo nie ma w pobliżu. Wtedy można zaryzykować, no chyba że akurat ktoś pracuje w sadzie to sprawa się sama rozwiązuje.

Tu nie było nikogo, za to 300m dalej był dom i drugi sad, podjeżdżamy zapytać czyj to sad, ewentualnie zapytamy czy można wejść. Niestety nikt nie wyszedł do nas, wracam do głównej drogi, spróbujemy szczęścia w drugim gospodarstwie. Niestety to samo, zaczynam tracić nadzieję że nie dowiemy się czyj to sad. Do trzech razy sztuka, w trzecim domu Pan gospodarz powiedział czyj to sad i gdzie mieszka właściciel. Musimy się wrócić do wioski, znaleźliśmy dom właściciela. Tato poszedł zapytać czy możemy wejść za zgodą po sondę. Dostaliśmy zgodę od przemiłej Pani, super 🙂 wracamy do sadu po radiosondę.


Podjeżdżam pod sad, wysiadamy żeby otworzyć bramę, podjeżdża auto. Spojrzałem a to znajoma twarz kolegi z Radomia. Idziemy po sondę , ta sobie wisi kila centymetrów nad ziemią oplątana o drzewko jabłoni, sznurek napięty górą, nad linkami naciągowymi do drzewek, prowadzi dalej do sadu. Kolega poszedł po to co zostało z drugiej strony, w sumie nic tam nie zostało. Znalazł sam rozwijak praktycznie kawałek szyjki no i sznurek, flaczka nie było kompletnie nic można rzec. Porobiłem sobie zdjęcia, wyszliśmy z sadu, zamknęliśmy tak jak był, porozmawialiśmy z kolegą.



Tadeusz stwierdził, że jedzie po druga radiosondę. Poleciał druga ponieważ w Legionowie była mobilna stacja IMGW i robili dodatkowy radiosondaż w celach szkoleniowych. Poleciała wtedy M20 na małym balonie i wykręciła około 18km, spadła pod Przysuchą. Kolega pojechał po M20, ja porobiłem jeszcze fotki dookoła miejsca upadku. Wracając do domu, zajechaliśmy jeszcze raz na chwilę do gospodarzy żeby podziękować i pokazać o co pytaliśmy 🙂 Porozmawiałem z tą samą Panią ( która dała nam zgodę na wejście do sadu) i jej mężem 🙂 Przemili Państwo, serdecznie dziękujemy za zgodę i niech się darzy 🙂 Teraz już można na na serio wracać do domu 🙂 Kolejna super przygoda zaliczona, sonda w kolekcji, dostanie drugie życie 🙂

Pozdrawiam serdecznie Artur.
