Po ostatnich trzech radiosondach moja sondoza została zaspokojona na RS41 🙂 Jednak pojawiła się szansa na kolejną długo wyczekiwaną nocną sondę. Jak mawia klasyk „…..To nie byle co, to jest towar z wyższej półki.” Sondę tę nazywamy między innymi jako „kebab”, „Don Pedro”, ” Szpieg z krainy Deszczowców”, „Drakula”, „laleczka” ze względu owinięcia jej folią aluminiową z powodu na zakłócanie radiosondażu a dokładniej spoofing GPS 🙂 Na taką miałem chrapkę już od dawna 🙂 latały czasem w dzień a teraz głównie w nocy.

Tak się stało i teraz, tyle że przespałem jej lot hihi żeby było śmieszniej 🙂 Miałem rzucić okiem w nocy jak leci, ale za dobrze mi się spało 😉 Zobaczyłem więc dopiero rano o 6, zatem szybki wypad na mini zakupy, zabieram tatę ze sobą i lecimy zobaczyć czy jeszcze tam leży od godziny 3:20 rano. Piękny to był poranek mglisty, tajemniczy, wschodzące słońce dopełniało pięknych widoków 🙂 Kierunek Brudzewice, po 35 minutach jesteśmy na miejscu 🙂

Sonda nadaje słychać pikanie w radio 🙂 Musiałem przejechać miejsce upadku radiosondy jakieś 100m z powodu głębokich rowów tuz przy drodze, nic to jest zjazd do lasku tu zostawiamy auto. Idziemy, sondę i balon widać już daleka, na polu są ślady traktora podążamy więc nimi by nic nie zadeptać rolnikowi.




Mało tego że ślad był na skos przez całe pole to w pewnym momencie ślady zakręcały wręcz pod sama sondę 🙂 jakby rolnik wiedział że coś tu spadnie niedługo hihihi 🙂 TAK TAK TAK ! To ona 🙂 KEBAB jak się patrzy 🙂 Nic tylko ugryźć 🙂 Pierwsze co to robię fotki, odcinam sondę, tato poszedł po balon i zaczął zwijać sznurek.






Trzeba było rozerwać kawałek foli żeby dostać się do wyłącznika, tak szczelnie był zaklejony. Poszło nam całkiem nieźle 🙂 Łatwe podjęcie, łatwy dojazd, piękne widoki podczas drogi, pełen sukces.



Czas wracać do domu 🙂 Misja udana, kebab w końcu ląduje w kolekcji 🙂
