Pierwsza PilotSonde v10

Cześć 🙂
W dniu 12 czerwca bieżącego roku z Piotrkowa Trybunalskiego została wypuszczona tzw. pilotka rodzaj sondy meteo o nazwie PILOTSONDE produkowanej przez francuską firmę MODEM. Jako iż predykcja lotu była obiecująca i sonda miała zakończyć lot w pobliżu mojego miasta wyruszyłem na polowanie. Plan zakładał lądowanie w miejscowości Wiaderno, raz już tam polowałem na pilotkę ale z Powidza 🙂
 No to jedziemy, na bieżąco śledzimy jej lot. Po dojeździe okazuje się że sonda zaczęła się szybciej przemieszczać, więc ją gonimy. Dekodujemy i śledzimy ją online. Okazuje się, że jednak może spaść mi pod samym domem. Koledzy, dzwonią żebym wracał bo “zahaczy” mi o anteny 🙂 hihi.
 Ta jednak znowu płata psikusa, odbija na wschód i ma zamiar spaść koło Wąwału / Ciebłowic. Nie ma wyjścia gonimy ja do momentu, aż ją przegonimy. Stoimy czekamy, zaczęła spadać bardzo powoli – pierwsza myśl zostało dużo balonu, to i dalej poleci. Cym , myk i już stoimy w Ciebłowicach. Sonda przelatuje nam nad głowami na wysokości 1,5km i nie zamierza jeszcze kończyć lotu. Objeżdżamy całą miejscowość i zajeżdżamy do niej od tyłu, przebijając się polnymi drogami i przeciskając między domami.
 Jesteśmy na miejscu lądowania po 15 minutach, dziury w polnych drogach, chaszcze, ograniczona widoczność przez trawy sięgające 1,5m robi swoje, w końcu jesteśmy.  
 Radio w dłoń. Nie ma sygnału 🙁 No żesz ……………pozamiatane.
Jak znaleźć sondę, która nie nadaje, bardzo wolno opada bo tylko 2m/s, gdzie normalnie powinna około 19m/s ? Teren trudny, bo dookoła wysokie trawy, bagna, wyschnięte bajorka, tataraki po 2m wysokości. Normalnie załamka. Taka szansa na złapanie brakującego modelu w naszej kolekcji a tu pech, no nie nadaje 🙁
 W między czasie koledzy z SP7 TEAM Radiosonde Hunters stają na głowie, przeliczają predykcje miejsca możliwego upadku, Piotr dwoi się i troi żeby predykt był idealny. No nie ma, jak kamfora, wyparowała i koniec. 2 do 3 godzin szukania i nic a nic nie widać. Wracamy co wyjście, tym bardziej że zaraz będzie ciemno i tak już nic nie wykombinujemy. Wrócimy jutro i przeszukamy teren jeszcze raz.
 Po powrocie zadzwonił Marcin kolega z SP5. Przeliczył predykt, ten mniej więcej pokrywał się z tym gdzie sonda powinna leżeć.  Wracamy na miejsce poszukiwań 13 czerwca około godziny 7, kiedy jeszcze jest chłodno a słonko w te dni nieźle operuje. Pierwsze 40 minut nie daje rezultatów. Ustawiamy się w miejscu ostatniej ramki, i idziemy zgodnie z przewidywanym kierunkiem jej lotu. Drepczemy w kółko, tam gdzie powinna leżeć. Nic nie ma, trawa gęsta, wymieszana z tatarakami. No trudno krążymy dalej rozglądając się za balonem, sznurkiem, czy fiolką od sondy. Mija godzina, nadal nic.
 W końcu dochodzimy do wniosku, że jednak nie da rady jej znaleźć, trzeba wpaść większą ekipą, zmontuję się wojskową tyralierę może to da jakieś rezultaty. Wracamy do samochodu, ja idę pierwszy, mój ojciec za mną, nagle krzyczy MAM !!!!! chodź szybko. Na mojej twarzy pojawił się taki banan i nie dowierzanie, że szok.
Jest !!!! Rzeczywiście leży w głębokiej trawie. Praktycznie nie do wypatrzenia, ojciec wszedł an nią całkiem przypadkowo. Ależ miał farta hihi 🙂
 Telefon z kieszeni, cyk , cyk foteczki i messngerem do teamu że znaleziona.
SUKCES ! Takiej w kolekcji jeszcze nie mieliśmy 🙂 Brawo My 🙂
Za sondą przejechaliśmy ponad 36km a miała być w przysłowiowym ogródku hihi 😉
 Fotki z akcji poniżej.
Pozdrawiam Artur

 

Author: SQ7ACP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *